Nieoczekiwany zwrot akcji

Poczuł nagłe, nieodparte, gwałtowne pragnienie śmierci. Zawód był zbyt okropny, Sheldon osłabiony, zgnębiony przez chorobę, nie czuł już sił, aby utrzy¬mać rygor na plantacji. Po chwili jednak wola rozpłynęła w nim znowu. Kazał postawić nosze przy sobie na ziemi. Hughie Drummond, którego ostatnim ra¬zem widział w pełnym zdrowiu, wyglądał teraz jak szkielet. Zamknięte oczy zapadły w głąb czaszki, zeschłe wargi nie zakrywały zębów, kości policzkowe sterczały ostro pod obciągniętą skórą. Sheldon posłał Murzynka po termometr i spojrzał pytająco na kapitana. Febra błotna - odrzekł tamten. - Od sześciu dni leży tak, nieprzytomny. Mieliśmy też dyzenterię na statku. A co słychać u pana? Chowam po czterech dziennie - Odrzekł Sheldon, wychylając się z leżaka i wsuwając termometr pod język towarzysza. Kapitan Oleson zaklął na czym świat stoi i posłał lokajczyka po whisky z wodą sodową.