Dręczący upał
Oddech jego stawał się już nieuchwyt¬ny. Dotknąwszy ciała, Sheldon poczuł, że temperatura umierającego poczyna spadać. Wypalił się człowiek. Sheldon ukląkł w otoczeniu służących. Białe ich koszule odbijały rażąco od czarności skóry, dzikości wyrazu i wielkich rżnię¬tych ozdób zawieszonych w nosie. Po długiej chwili Sheldon powstał i upadł na posłanie. Dręczący upał stał się jakby jeszcze bardziej nieznośny. Trudno było oddychać. Biały z wysiłkiem chwytał powietrze. Twarze i nagie ramiona domo¬wych Murzynków operlił gęsty pot. - Panie - szepnął jeden. - Iść wielka wiatr! Bardzo wielka wiatr! Sheldon kiwnął głową, ale nawet nie spojrzał. Kochał bardzo Hughie Drummond, a przecież obecnie śmierć jego i mający nastąpić pogrzeb wydały mu się przede wszystkim zbytecznym ciężarem, dodanym do nieznośnego już brze¬mienia.