Brak chęci do życia

Chciałbym, żeby raz przyszedł porządny północno-zachodni i zmiótł do diabła całe Wyspy Salomo¬na! Zarazę złapaliśmy z wody - ze strumienia Owga. Napełniliśmy beczki. Skądże miałem wiedzieć, że woda jest zakażona. Zawsze napełnialiśmy w tym samym miejscu. Było sześćdziesięciu zwerbowanych i piętnastu mojej załogi. Umierali nam dzień i noc. Nie chcą żyć, szelmy. Na złość wymierają. Tylko trzech z załogi trzyma się na nogach. Pięciu choruje. Pochowaliśmy siedmiu. Piekło - powia¬dam. Ech, gadać nie warto. Ilu nowo zwerbowanych żyje? - zapytał Sheldon. Połowa wymarła. Zostało trzydziestu. Z tych dwudziestu leży, dziesięciu jeszcze łazi. Sheldon westchnął. To znaczy, że trzeba znowu rozszerzyć barak szpitalny. I jakoś ich wyciąg¬nąć na brzeg. Viaburi! Hej tam, Viaburi! Uderzyć duży dzwon szybko, szyb¬ko! Robotnicy zawezwani z pola o tak niezwykłej porze, rozbici zostali na parę oddziałów.